Muffak

Nic nie przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam. /R.Emerson/

Idziemy w gości z dzieckiem

Grudzień27

Kochani rodzice wszystkich małych i większych pociech! Jako osoba, u której zdarza Wam się gościć ze swymi potomkami, chciałabym być przez Was i Wasze potomstwa szanowana, a co za tym idzie mam do Was kilka próśb…

Proszę, zaklinam, błagam – moje mieszkanie, to mój mały świat – nie pozwólcie go niszczyć!

Nie zezwalajcie dziecku maziać kredkami po mojej ścianie ze słowami „przecież nic się nie stało, ciocia sobie pomaluje pokój”.

Nie pozwalajcie dziecku krzyczeć, piszczeć, rzucać przedmiotami, głośno domagać się uwagi dorosłych – nie jesteście przecież na kinder party.

Zawartość moich szaf i szuflad też nie jest dostępna dla wszystkich i nie czuję się komfortowo, gdy dzidziol w nich „poszukuje skarbów”, a rodzice nawet nie zwracają na to uwagi…

Będę wdzięczna, gdy zasięgniecie mojej porady zanim z własnej inicjatywy otworzycie drzwi na balkon, gdzie w lecie jest ok. 50oC lub gdy zechcecie wyłączyć klimatyzację, bo biegającego wszędzie dzidziola, spoconego po uszy może zawiać.

Będę Wam wdzięczna, gdy potraktujecie zarówno mnie, jak i wszystkich, których odwiedzacie, z należnym nam, gospodarzom poszanowaniem. Spytajcie nas, czy pozwalamy na jakieś zachowanie, na wykonanie pewnych czynności, bo to w końcu nasz dom! W swoim możecie się zachowywać jak chcecie, w cudzym musicie się dostosować do norm w nim panujących. Dawniej panowała zasada, że przychodząc z dzieckiem, ma się ono tak zachowywać, jakby go nie było – ma być cicho, prosić o pozwolenie, siedzieć przy rodzicach. I to oni są odpowiedzialni za jego zachowanie! Proszę zatem rodziców wszystkich dzieci – panujcie nad swymi potomkami, bo nie jest łatwo podjąć decyzję o ponownym zaproszeniu Was z dziećmi…

Zabawy z Anatolią

Sierpień17

Dziś razem z Tolą stworzyłyśmy baśniowego wilka , choć w założeniu miał być pies lub krokodyl…

Efekt całkiem niezły, jak śmiem twierdzić…

Wykorzystałyśmy: 2 pudełka po kaszy, kilka zwykłych kartek papieru (najlepiej 4), 1 kartka papieru z bloku technicznego, farbki – brązową, czerwoną i żółtą (na łeb, jęzor i fragmenty uszu), 2 czepki od żołędzi na nos i 2 płatki kosmetyczne na oczy, pisak, taśma  klejąca szeroka, no i oczywiście klej (użyłyśmy wikolu) i nożyczki.

Kartki starannie (każdy na miarę swoich możliwości) pomalowałyśmy na brązowo, a gdy wyschły dopasowałyśmy do boków pudełek i odpowiednio przycięłyśmy. Z twardszego papieru wycięłyśmy długi jęzor i uszy, a następnie je pomalowałyśmy. Wycięłyśmy też dwa małe fragmenty, jako wnętrza uszu i je pomalowałyśmy na żółto. Później wycięłyśmy kilka pasków o szerokości ok 2cm i długości odpowiedniej, dla boków psiej mordki i zrobiłyśmy z nich zęby. Płatki kosmetyczne naklejone zostały najpierw jeden na drugi, tak by zachodziły na siebie i pisakiem zaznaczyłyśmy im źrenice.

Następnie obcięłyśmy brzegi pudełka (zachodzące na siebie skrzydełka) od strony otwarcia, by można było wsadzić tam dłoń i obkleiłyśmy z każdej pozostałej strony brązowym papierem. Do dolnej szczęki, pośrodku, na samym brzegu, od strony gardła, przykleiłyśmy jęzor, trochę zaginając go przy zębach (jak zwykle u psów bywa ). Później przykleiłyśmy zęby na dolnej i górnej części oraz uszy (trochę zagięłam ich końcówki, by większa była powierzchnia styku) i to samo zrobiłyśmy z oczami. Najgorzej było z żołędziowymi czapeczkami… bo nie bardzo się chciały na wikolu trzymać 

Jak już wszystko się w miarę trzymało, podkleiliśmy (tu już pomoc ze strony mężusia, bo dziecko miało już wybitnie dość…) taśmą (od wewnątrz) ścianki pudełek, tworząc wilczą, kłapiącą mordkę.