Muffak

Nic nie przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam. /R.Emerson/

W pogoni za właściwym ujęciem…

Luty9

Ostatnio, podczas wędrówek po Krakowie, udało mi się wykonać kilka całkiem niezłych zdjęć elektrowni, którą wielu przypisuje Teodorowi Talowskiemu z ul. Łobzowskiej (o tym genialnym architekcie pisałam już tutaj). Prawda okazuje się inna, na co zwrócił mi uwagę pewien czytelnik. Ta rozdzielnia prądu została wykonana wg projektu innego architekta – Jana Rzymkowskiego w latach 1908-1913. Dlatego też poprzednia wersja tego postu uległa zmianie.

elektrownia

Spacerując po Starym Mieście zawsze pluję sobie w brodę, że nie wzięłam ze sobą aparatu – tym razem zapobiegliwie spakowałam go do plecaka…

elektrownia front

Na zwieńczeniu elektrowni można rozpoznać dwa interesujące detale – na rogu dachu znajduje się gryf z ciałem psa ze skrzydłami (simurgh?). Na tym samym boku budynku, tuż przy sąsiedniej kamienicy, znajduje się ciekawy rzygacz-maszkaron.


elektrownia gryf

elektrownia rzygacz

Mistrz justiciae – ciekawa postać…

Styczeń10

A tak, niektórzy mogą się już domyślać, że chodzi tu o kata, zwanego mistrzem świętej sprawiedliwości. To on ogłaszał rodzaj kary i wykonywał wyrok, ogłoszony przez ławników. W naszych czasach nie jest już postrachem, choć pewnie nie raz przydałyby się jego usługi…

Obrazek pobrany z us.123rf.com

Wyobraźcie sobie, że dawniej naprawdę dbano o sprawiedliwość – przykładem jest fakt, że nie wolno było ławnikom na czczo osądzać! Mogłoby to wpłynąć negatywnie na ich osąd, a co za tym idzie, zaszkodzić oskarżonemu. Prawo też było proste, a tak po prawdzie dwa – albo cywilne (dotyczące głównie długów) albo karne. W przypadku tego pierwszego, rozprawy zazwyczaj toczyły się długo, sprawa się często przedłużała, za to wykonawstwo w tej drugiej, jak i sam osąd odbywał się znacznie szybciej… Z puli wyroków można było otrzymać karę „na gardle i na ręce” lub „na skórze i włosach”.  Jak łatwo się domyśleć, pierwsza z nich dotyczyła raczej cięższych przewinień. Było więc ścięcie, powieszenie, obcięcie ręki, ucha (tzw. obszelmowanie), chłosta. Ciekawostką jest fakt, że nie było kar pozbawienia wolności, chyba że na „sto lat i jeden dzień”…

W podziemiach krakowskiego Ratusza mieściły się więzienia – słynny loch „Dorotka”, kilka kabatów (izb więziennych) i trzy izby tortur. Do cel nie prowadziły schody – więźniów spuszczano w dół po linie… Wielokroć stosowano także tortury w celu wydobycia zeznań i przyznania się do winy. Oczywiście wszystkim tym zajmował się kat, wraz ze swoim pomocnikiem i ceklarzami (dawny rodzaj policji). Same tortury były bardzo wymyślne i brutalne – lano w gardło wodę, ocet, wrzący olej, smarowano ciało siarką, gorącą smołą, na pępek kładziono myszy albo szerszenie nakryte bańką. Zwolnienie od tortur „należało” się dzieciom poniżej 14 lat, brzemiennym kobietom, doktorom, urzędnikom miejskim, rycerzom i ogólnie dostojnikom.

W starych księgach zachował się zapis, jak kat ogłaszał wyrok na szubienicę

” Ma bydź w pole wywiedziony, pod niebo i między ziemią podwyższony, gdzie go ptak przeleci i podleci, a tak go skarzę, iże już więcej nie będzie działać.”

Faktycznie, już po takiej karze nic zdziałać więcej delikwent nie mógł…

Obrazek zaczerpnięty z www.jantoo.com

Jednak zajmowanie się torturami z niektórych katów uczyniło chirurgów i za opłatą pomagali ludziom. Kat oprócz wymierzania sprawiedliwości i prowadzeniem śledztwa miał wiele na głowie – zajmował się łapaniem bezpańskich psów, zamiataniem ulic i … czyszczeniem kloaki blush2  Przyznacie sami, że nie miał łatwego życia. Dlatego też, mimo iż jako jedynego tytułowano go „Mistrzem” i mieszkał w baszcie Mistrzowskiej (mam na myśli Kraków, oczywiście), Polacy nie chcieli się spełniać w tym zawodzie i zazwyczaj katami zostawali w Polsce Niemcy.

Można było też usłyszeć takie obraźliwe określenie kata jak „hycel”. Wzięło się ono właśnie z języka niemieckiego – Hützel (oprawca, czyściciel, chwytający i bijący psy) i odnosiło się do sługi kata.

Miejsce publicznych ścięć „ku przestrodze” znajdowało się niedaleko bazyliki Mariackiej, mniej więcej w miejscu dzisiejszego „Adasia”. W samej natomiast bazylice, w wyższej (lewej) wieży znajdowała się kaplica Złoczyńców – w niej bowiem, na całonocnym czuwaniu oczekiwali na śmierć skazańcy… Godny naśladowania zwyczaj!

Szubienice dla zwykłych przestępców znajdowały się na tzw. błoniu pędzichowskim, czyli tam, gdzie obecnie mieści się ulica Pędzichów. A pędzono tam skazańców poprzez ul. Sławkowską. Z nią też jest związane tzw. „wyświecanie” tych, którzy coś mocno przeskrobali. Ten ciekawy obrzęd polegał na publicznej chłoście pod pręgierzem (koło Krzysztoforów na Rynku), a następnie na wygnaniu delikwenta z wilczym biletem poza granice miasta.

Powyższe informacje znalazłam w książce pt. „W starym Krakowie” Jana Adamczewskiego, która wpadła mi w ręce w czasie wizyty na wsi. Czasem warto sięgnąć po do wieków nie ruszaną książkę, by znaleźć w niej takie ciekawostki…

Teodor Talowski – poeta kamienia i cegły

Grudzień30

Przechodząc ulicami Krakowa nie sposób nie zauważyć, że niektóre z kamienic wybijają się nietypową formą i kolorytem na tle innych. Zawsze ciekawiło mnie, czy posiadają tego samego architekta, jednak nigdy nie miałam zbyt wiele czasu, by zająć się tego typu poszukiwaniami. Traf chciał, że ostatnio z Przyjaciółką wybrałyśmy się do biblioteki na Rajską, po książki z dziedzin, których do tej pory nie znałyśmy. Chciałyśmy poszerzyć swe horyzonty myślowe, znaleźć kolejną rzecz, która zapaliłaby nas do działania. Trafiłam tam na przewodnik architektoniczny po Polsce. Jakie było moje zdziwienie, gdy właśnie w nim znalazłam twórcę wszystkich tych przepięknych kamienic, które zawsze mijam z pewnym ukłuciem w sercu – chciałbym bowiem kiedyś móc w takiej zamieszkać, choćby na poddaszu!

Architektem tym okazał się p. Teodor Talowski, zwany „poetą kamienia i cegły”, ponieważ prawie wszystkie jego projekty są wykonane właśnie z połączenia tych dwóch materiałów. Cechuje je asymetria, finezyjna sztukateria, ciekawa ornamentyka i różnorodność form – podcienia, filarki, balkoniki, ciekawe rzeźby na fasadach budynków. Styl praktycznie wszystkich jego budowli nawiązuje do gotyku i pięknego niderlandzkiego renesansu, często z elementami secesji. Był bardzo wybitnym i rozchwytywanym twórcą, sporządził nawet cały zbiór projektów kościołów (charakterystyczny dla jego wzorca jest wielki Krucyfiks umieszczany w oknie fasady, nad głównym wejściem), wybudował wiele kamienic w Krakowie (ul. Retoryka 1, 3, 5, 7, 9, ul. Karmelicka 35, Długa), pałaców (w Dobrzechowie), dworów (Żeleńskich w Grodkowicach, w Michałowicach) i budynków użyteczności publicznej – w tym budynek szpitala OO. Bonifratrów z ul.Trynitarskiej. Jego dziełem jest też most kolejowy nad ul. Lubicz.

Poniżej kilka zdjęć…

Dwór Dąbrowskich w Michałowicach (źródło: dnidziedzictwa.pl )

kamienica „Pod pająkiem” (źródło: wikipedia pl)

Kamienice na ul. Retoryka (źródło: wikipedia pl)

Kościół św. Elżbiety we Lwowie (źródło: wikipedia pl)