Muffak

Nic nie przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam. /R.Emerson/

O egoizmie rodziców i tego, co z niego wynika…

Luty27

Może zastanawiacie się skąd w tytule egoizm rodziców… zaraz Wam wszystko wyłożę.

Cóż od kilku dni przyszło mi bytować w towarzystwie jednego mało wychowanego (o ile w ogóle coś można w tym konkretnym przypadku mówić o wychowaniu…) osobnika. Stworzenie to jest dokuczliwym stworem, który nigdy nie zrobi niczego ani jak potrzeba, ani kiedy potrzeba. Zamiast mówić normalnym głosem – prawie że krzyczy, zamiast normalnie chodzić tupie, jakby miał sobie pięty odbić, zamiast myć ręce mydłem wgniata je w odpływ. Zamiast posłuchać, co dorosły chce mu powiedzieć, zarozumiale wykrzykuje, że on wie lepiej, albo co gorsza stwierdza, że „nie słyszał”, że ma zamknąć drzwi, umyć ręce (nie musi się myć, bo jest czysty), zgasić światło itp…

Ważne jest tylko „ALE JA CHCĘ!”, „NIE BĘDĘ”, „NIE LUBIĘ”, „A WŁAŚNIE, ŻE BĘDĘ!”, „NO I CO Z TEGO?!”. A za chwilę „PRZYNIEŚ MI!”, „EJ TY”, „GDZIE MI TO DAŁAŚ?”

Źródło: https://cdn.pixabay.com/photo/2016/10/17/21/54/aggressive-1748701_960_720.jpg

Zwykle po dłuższym czasie z nim spędzonym człowiek ma szczerą ochotę wystawić go mróz, żeby skruszał… Słów brakuje wszystkim, nerwy muszą być jak postronki, a później się człowiekowi odbija na zdrowiu… Po to, by ktoś inny miał smarkacza z głowy.

Dlaczego rodzice są egoistami? Bo to oni wpłynęli na to, jak się małolat zachowuje. I nie mieli na względzie, jak zwracano im uwagę, że coś robią niewłaściwie. Wiedzieli i dalej wiedzą lepiej. A z dzieciakiem nie idzie wytrzymać…

Teraz to jeszcze małolat, ale kto świadomy widzi, że to nie jest kulturalny i grzeczny chłopiec, a stwór nie przestrzegający zasad higieny, niewiedzący, jak się zachować przy ludziach i w towarzystwie i do tego nieznośnie głośny. Jego mama może nadal piać nad tym, jaki jest wspaniały, mądry, grzeczny i dobrze wychowany. Jaki jest koń – każdy widzi!

Pójdzie do szkoły to się nauczy – to jedne z tekstów obronnych. Może kiedyś rodzice (sami będący nauczycielami) zrozumieją, że to nie szkoła ma wychowywać ich dziecko, a oni sami… Może w szkole nauczą brzdąca chociaż, jak dostosować się do podstawowych norm społecznych, bo w życiu domowym klęska na całej pełni.

Daj Panie Boże, by ktoś do grzdyla trafił i nie wyrósł z niego degenerat…

Email will not be published

Website example

Your Comment: