Muffak

Nic nie przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam. /R.Emerson/

Koronka do alby ukończona :)

Kwiecień10

koronka dolny fragment

Praca nad nią zajęła mi kilka miesięcy, to fakt. Rezultat nie najgorszy muszę przyznać, choć mankamentem (niespodziewanym i nieprzewidywanym) okazała się trudność rozprasowania połączeń kwiatków… Może i udałoby się uzyskać bardziej płaski efekt, gdyby można tę koronkę bardziej nakrochmalić, ale wątpię by Ksiądz chciał mieć albę-zbroję, choć w naszych „ciekawych” czasach może się to okazać przydatne confuse

koronka przy rękawie

Początkowo koronka ta nie miała mieć żadnych prostych brzegów, jednak po uzyskaniu odpowiednich wymiarów, okazało się, że jej brzegi się zwijają, co psuło cały urok…

koronka do alby

Nie pozostawało mi więc nic innego jak je wyrównać. Jak mi to wyszło – możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej – pierwsze to fragment dolnej części alby,  drugie – wykończenie rękawa.

Korzystałam z kordonka Ariadny „Muza 10”, który może nie należy do najcieńszych nici, ale za to zapewnia wieloletnią trwałość.

Wzór do tejże koronki pochodzi z zagranicznej gazetki i możecie go pobrać stąd.

Serwetki obiadowe DIY

Marzec12

Na pomysł uszycia własnych serwetek obiadowych wpadłam będąc u znajomych w gościnie. Są to bardzo proste w szyciu i znakomicie chronią ubrania przed zaplamieniem obiadowymi fragmentami. Do ich uszycia wykorzystałam lniany  materiał  przeznaczony na prześcieradło.

serwetki 01

Z mojego fragmentu tkaniny powstały 4 kwadratowe serwetki, każda o boku długości 38 cm. Ideałem były by takie o długości 45 cm, ale jak to się mówi, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby

Zatem potrzebujemy 4 kwadratowych kawałków bawełnianego lub lnianego płótna, niekoniecznie białego – tu można poeksperymentować. Ważne by każdy z tych kwadratów miał na każdym boku zapas w wysokości 5 cm. Zatem, gdy chcemy serwetki wielkości 45 cm, musimy wyciąć kwadraty o boku równym 50 cm.

Następnie, każdy z boków zaprasowujemy na 2,5 cm i 5 cm pod spód – ja dla uproszczenia zaznaczyłam sobie te odległości kredą.

serwetki 001

Kolejną czynnością jest obcięcie samych rożków na wszystkich bokach serwetek.
serwetki 002

Gdy to już uczynimy, pozostaje nam założyć jedno podłożenie pod spód i złożyć serwetkę prawymi stronami do siebie, tak aby w rogu powstał taki trójkącik:
serwetki 003

 Teraz należy przeszyć maszynowo taki rożek pod kątem ok. 45o, tak jak to widzicie na zdjęciu. Ten kąt musi być dość spory, w przeciwnym wypadku szycie nie wyjdzie Wam dokładnie na środku…

serwetki 004

A tak to wygląda od prawej strony:

serwetki 005
Widać, że zszyliśmy tylko pierwsze podłożenie, drugie zaznaczone jest kredą.
Kolejną czynnością jest ścięcie nadmiaru materiału w przeszytych rożkach. Wystarczy jak zostawicie nie więcej jak 4-5 mm.

serwetki 006

Gdy już to zrobicie, pozostaje rozprasować te rożki i wywinąć na drugą stronę serwetki.

serwetki 007

W samych rogach przyda się „wypchnąć” rożki – ja do tego używam niezawodnych chińskich pałeczek, ale można wykorzystać wykałaczkę lub jakiś plastikowy pręcik. Ważne by nie przeszedł nam przez materiał, bo będzie brzydko wyglądać  punishii8

serwetki 008

Teraz trzeba całość przeprasować i przeszyć wokół na maszynie. I to wszystko! Mam nadzieję, że udało mi się jasno przekazać Wam jak w prosty sposób przygotować eleganckie serwetki.

serwetki 03 serwetki 02

Mazurek orzechowy

Marzec7

Ulubiony przysmak całej naszej rodzinki – pyszny, zwarty, ale jednocześnie lekko wilgotny. Znika ze stołu w mig i nic dziwnego…

mazurek orzechowy mniam!

Składniki jakie będą Wam potrzebne na ciasto:

  • 15 dkg zmielonych orzechów włoskich
  • 15 dkg masła lub margaryny (najlepiej w temp. pokojowej)
  • 15 dkg cukru (to ok. 8 łyżek – u mnie płaskich)
  • 10 dkg mąki lub bułki tartej (z bułką wychodzi bardziej treściwe)
  • 3 białka
  • tłuszcz i bułka tarta do formy

i na polewę:

  • 3 żółtka
  • 15 dkg cukru (jak wyżej)
  • cukier waniliowy lub kilka kropli aromatu
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • orzechy do dekoracji

Masło ucieramy do białości, dodając stopniowo cukier. Z białek ubijamy sztywną pianę. Składniki ciasta należy delikatnie wymieszać, dodając do utartego masła na przemian przesianą mąkę (bułki nie przesiewamy naughty), pianę i orzechy. Następnie ciasto wykładamy na blachę – najlepiej na tortownicę lub kwadratową foremkę.

mazurek orzechowy in spe

Pieczemy w piekarniku ok. 30 min w temperaturze ok. 175oC. W międzyczasie przygotowujemy polewę. 

W misce miksujemy żółtka z cukrem, aromatem oraz mąką.

piana z żółtek do mazurka

Tąż pianką smarujemy upieczone ciasto, dekorujemy kawałkami orzechów i wstawiamy na powrót na ok 3-5 minut do piekarnika. Po tym czasie Wasze ciasto powinno wyglądać mniej więcej tak…

mazurek upieczony!

Smacznego!

Szybkie przeobrażenie spódnicy DIY

Luty20

Mam fajną spódniczkę dżinsową z (niestety) przetartymi już brzegami… Postanowiłam więc, że spróbuję coś z tym zrobić. Miałam dwa wyjścia – skrócić spódnicę lub też coś naszyć – wybrałam tę drugą opcję.
 spódnica dół efekt

Zawsze podobały mi się zwiewne i romantyczne koronki i tak na prawdę, gdy tylko wypatrzę jakieś ubranko z fikuśnymi i nieszablonowymi dodatkami staję przy nim jak uparty osiołek…

Wracając do tematu. Kupiłam niecałe 2m cienkiej koronki w kremowym kolorze i podzieliłam ją na kawałki dopasowane do długości poszczególnych fragmentów wymagających ukrycia. Poniżej widok brzegu mojej sfatygowanej spódniczki.

spódnica przymiarka

Przypięłam szpilkami koronkę, pozostawiając małe fragmenciki na brzegach na podłożenie (przed przyszyciem warto je przeszyć na maszynie, inaczej się wysupłują nitki…). Następnie wszystkie elementy przyfastrygowałam i przeszyłam na maszynie.

spódnica szpilki
Niestety pewne fragmenty przy kieszeniach (na końcach) trzeba wykończyć ręcznie, ponieważ maszyna tam nie wjedzie… Poniżej możecie zobaczyć efekt mojej pracy oops

spódnica przód efekt

 
spódnica tył efekt
Całość zajęła mi około godziny, więc nie jest to bardzo czasochłonna zmiana. Pozdrawiam wave

Gdzie się podziali ci wszyscy mężczyźni?!

Luty18
No właśnie, gdzie? Nie zauważyliście przypadkiem, że na ulicach coraz więcej zniewieściałych mężczyzn w obcisłych, jak getry gatkach, z torbami na ramieniu, fryzurką na kuper kaczora i w odjazdowych brylach*? Czy wszyscy już należą do grupy LGBT? Jeżeli tak, to niestety czeka nas niestety kiepski kres – wyginiemy i to szybciej niż mamuty, albo jednorożce…

Żródło: mru.pinger.pl

Jeszcze nie dawno wielu na ulicy męskich przedstawicieli miało bycze karki, mięśnie jak bochny chleba i niekoniecznie wysoki poziom inteligencji. To jednak można było zrozumieć – każdy mężczyzna chce być doceniany przez kobiety, szczycić się swoją siłą i męskością. A napakowany facet zawsze oznaczał dla kobiety bezpieczeństwo, czyli podstawową potrzebę, czasem ważniejszą niż wygląd facjaty… Można było powiedzieć o takim, że to na 100% mężczyzna, choć nieco podrasowany za bardzo loler

Wracając do rzeczy. Mamy ogólnoświatowy problem z męskością. Stało się to w dużej mierze przez znaną Wam już emancypację. Ogólnie rzecz biorąc kobiety w jej wyniku stały się bardziej męskie, a zatem by została zachowana równowaga w przyrodzie, mężczyźni stali się zniewieściali. Pytanie tylko czy to jest faktycznie tak dobre…


Źródło: http://takemasa5514.blog.so-net.ne.jp

Powyżej zdjęcie Gackta – japońskiego, kultowego piosenkarza, występującego zarówno w „męskiej”, jak i „żeńskiej” postaci. Tam to ponoć normalne, ale u nas?!

A jak to z naszymi panami jest?

Spotykamy mężczyznę i … podaje nam śledzia na powitanie – ohyda! Jeżeli jest bardziej otwarty – rzuca się na nas by nas wycałować, wyprzytulać z każdej strony. Nie mówiąc już o tym, że skoro to nam zależało by się z nim spotkać, to czemu nie chcemy płacić za siebie i za niego? HOLA – ja sobie tego na ten przykład nie życzę!

Myślę, że każda kobieta chcę wokół siebie mężczyzn, którzy wiedzieliby do czego służy młotek, znali się na elektryce, umieli podjąć męską decyzję i byli samowystarczalni, a nie babscy! A także by potrafili się zachować, a nie robili wstyd.

 Czego nie dostaje naszym panom?

  • odwagi, męstwa
  • pewności siebie
  • autorytetu jako głowy rodziny,
  • kultury, obycia w towarzystwie
  • odpowiedzialności za swoje decyzje, umiejętności ponoszenia konsekwencji wyborów

Co nabyli od bab?

  • jojczenia – a bo to nie takie, a tamto jeszcze gorsze…
  • chowanie się pod spódnicę tzn. unikanie podjęcia decyzji w istotnych kwestiach
  • styl witania się – całowanie w policzki, zamiast w rękę, przytulanie zamiast ukłonu, czy podania ręki (na śledzia)
  • styl ubierania się – torebeczki, spodnie rurki, tudzież wiszące w kroku (dopiero co przeminęła moda)
  • słabowania – teraz faceci nie wstydzą się powiedzieć, że ich coś boli, że nie mają siły, że się boją – dawniej takie zachowanie było typową oznaką słabości!

Czy da się to jakoś zmienić? Jeżeli chodzi o stare męskie konie, to chyba niewiele… Im młodszy okaz, tym większe szanse na zmianę. Nie liczcie jednak, że już zniewieściały typ nagle przeobrazi się w męskiego rycerza, niestety, nie przeobrazi się, to nie ta poczwarka…

Natomiast apeluję do wszystkich Mam i Tatusiów małych chłopców – pokazujcie dzieciom męskie zachowania, uczcie ich, że pewne rzeczy należą do dziedzin męskich (inne do damskich) i nawet jeżeli Mama też to potrafi zrobić, to niech dziecko widzi, że to Tatuś się tym zajmuje.

Przykład Ojca jest bardzo ważny. Co zrobić jednak, gdy ten Tatuś gdzieś się zapodział, zagubił, męskość położył odłogiem lub zwiał od odpowiedzialności? Na pewno w Waszej rodzinie jest jakiś prawdziwie męski typ – dajcie Waszemu chłopcu z nim przebywać jak najwięcej, by opatrzył się z męskim wzorem, zobaczył, że nie wszyscy panowie są zniewieściali, że to nie jest norma. Może to być wujek, dziadek, sąsiad, nawet starszy kuzyn – każdy prawdziwy mężczyzna w takim wypadku się przyda!

Powodzenia!

* niem. Brille – okulary

Nauka znoszenia przykrości

Luty18

Kochani Rodzice! Żyjemy w czasach, kiedy wszelkie maszyny zastępują ludzką pracę, kiedy nasz wysiłek wkładany w wykonanie różnorakich czynności jest w wielu aspektach zmniejszony, ponieważ nowoczesne urządzenia przychodzą nam z pomocą. Ja sama nie wyobrażam już sobie nawet świata bez internetu typerhappy gdzie nie musząc specjalnie biec do biblioteki, mogę odnaleźć potrzebną wiedzę, przepis na ciasto (który gdzieś się „zabył”), czy też cenną poradę, jak uratować obrus od plamy z czerwonego wina. Nie powiem, jest to bardzo przydatne i jak dla mnie niezastąpione ustrojstwo. Jednak…

  1. Cierpi na tym mój mały rozumek – bo niczego nie muszę już zapamiętywać, wszystko mogę odnaleźć bez trudu… A w główce nie zawsze te wiadomości pozostają.
  2. Obrastam w tłuszczyk, bo do tej biblioteki jednak trzeba się było przejść, a to zawsze jakiś ruch…
  3. Marnuję mnóstwo czasu jeżeli nie założę sobie, że włączam komputer tylko i wyłącznie po to, by coś sprawdzić, tudzież odpisać na maile…

I tak dalej, i tym podobne… Może i zmniejsza się czas, jaki poświęcamy na przygotowanie obiadu, upieczenie ciasta, pranie i sprzątanie (i mnóstwo innych), ale ten sam czas, wcale to a wcale nie poświęcamy na zrobienie czegoś dobrego, pożytecznego, czegoś co nas wzniesie na wyżyny…

Do czego piję? Już tłumaczę.

Podziwiamy osoby, które potrafią wytrwale pracować, nawet, gdy widzimy, że brak im już sił. Patrzymy z głębokim szacunkiem na rodziców dzieci dotkniętych ciężkimi kalectwami lub nieuleczalną chorobą, bo domyślamy się jak wielkie jest brzemię, które muszą codziennie nosić. Czcimy postacie świętych, którzy dla miłości Boga i bliźnich porzucili dobrobyt i wygodne życie, a wybrali biedę, głód i chorych, by im posługiwać. Patrzymy z zachwytem na tych wszystkich, którzy dla wyższych ideałów są w stanie przemóc samych siebie, swoje niechęci, wady, przyzwyczajenia i być dobrymi całym sercem.

św. Wincenty a Paulo św. Idzi Jan Maria Vianney Ojciec Pio Róża z Limy Katarzyna ze Sieny

Taką osobą chciałabym być, ale jeszcze mi do tego ideału daleko… Dlaczego? Ponieważ, mimo tego, że walczę ze swoimi przywarami, one – w większości – wciąż biorą nade mną górę.

smutek 2 Źródło: www.wellhappypeaceful.com

A wszystko dlatego, że jako dziecko nie nauczono mnie ich przezwyciężać… Dorosłemu człowiekowi jest już bardzo trudno niektóre zachowania zmienić. Już w małym dziecku trzeba pewne skłonności ujarzmiać i uświadamiać, że folgowanie swoim potrzebom (prawdziwym lub wydumanym) jest prostą drogą w przepaść, a czort diabeł tylko zaciera ręce z radochy nad kolejną „swoją” duszyczką.

Niektórzy rodzice starają się odwracać od dzieci swoich wszystko, co by im jakąkolwiek przykrość sprawić mogło. To ich nie kształci do walk życiowych; a trzeba przeciwnie wprawiać młodych do pracy mimo trudów do niej przywiązanych, do wytrwałości w obowiązku mimo niepowodzenia, do spokoju ducha wobec niebezpieczeństw i zawodów. Tak jedynie można wykształcić charakter mężny i samodzielny (…).

Inni znowu rodzice, chcąc dzieci hartować, rozmyślnie je wystawiają na przykrości, od których zwykła roztropność ustrzec by je mogła. Jedno i drugie mija się z celem, bo się mija z prawdą i rzeczywistymi warunkami życia.” (J. Zamoyska, O wychowaniu)

„Nie dajemy sobie czasu, aby wykarczować i zorać, a już byśmy chcieli siać, a ledwie zasiejemy, chcielibyśmy zbierać plon naszej siejby. Wszelka praca, skoro sami jej widocznych owoców doczekać się nie możemy, wprawia nas w zniechęcenie, jeżeli nie w rozpacz.” (J. Zamoyska, O wychowaniu)

Wciąż aktualne słowa generałowej Zamoyskiej budzą we mnie zapał do działania, do tego by przezwyciężać swoje niemoce i nie robić tego, co łatwe, proste i dające szybkie efekty, ale to, co przychodzi mi z oporami… Choć nieraz i tak wyglądam, jak to dziecko poniżej, bo czuję że czyjeś słowa były niesprawiedliwe lub niesłuszne. 

smutek
Źródło: jionnge.net

Nie jest to właściwa postawa! Katolik powinien z uśmiechem na twarzy znosić przeciwności i wziąć sobie swój ból, upokorzenie jako ziemską pokutę. W żadnym razie nie może wybuchać jadem, ranić innych, obrażać się tylko dlatego, że ktoś ośmielił się mu powiedzieć kilka słów (bolesnej) prawdy – nic dobrego wówczas przecież nie zyskamy! Faktem jednak jest, że upominać można tylko z miłością i delikatnością, a kto tych cech nie posiada – lepiej żeby dziób zamknął w porę…

Kochani Moi! Proszę Was – weźcie sobie te słowa do serca i nie pobłażajcie zbytnio ani sobie, ani swoim dzieciom… 

Lew mu na imię…

Luty15

Nie mogłam przejść koło niego obojętnie, on chciał do mnie – po prostu musiałam go kupić i już! Teraz wyprany czeka aż wybiorę się do jego nowego właściciela – Kubusia. Myślę, że maluch będzie pod równie dużym wrażeniem, co ciocia…

Oto LEW:

lew 00

Wygląda jak skóra zdjęta z lwa giggle

lew 01

A wszystko dlatego, że ma kieszonkę w brzuszku zamykaną na zamek (widać poniżej kawałek)…

lew 02

Jest piękny! Gdybym nie miała już swoich lat…lew 03

To bym go zostawiła dla siebie, ale niestety już nie wypada tantrum

 

7 dni WYZWANIE FOTO – dzień 6ty :/

Luty15

No tak, to już prawie koniec lutowego Foto Wyzwania u Uli… Tym razem zadania przyszły mi znacznie gorzej, niż te styczniowe, trudno się mówi…

Dzisiejszy temat to ozdoba – pomyślałam zatem, że jest to dobra okazja by pochwalić się Wam, czym obdarzyły mnie bliskie mi dziewczyny – Kat_ja i Pelagia. Obie nauczyłam szydełkować i obie odwdzięczyły mi się za to bajecznie! Popatrzcie sami…

ozdoba 02

Od Kat_ji pochodzą kolczyki i broszki, Pelagia obdarzyła mnie aż dwoma kołnierzykami – dziękuję Wam serdecznie dziewczyny!

ozdoba 01

Powinnam na zdjęciu umieścić jeszcze bieżnik od Gosi, którą także wprowadziłam w tajniki wywijania szydełkiem, ale niestety byłoby już za wiele, jak na jedno zdjęcie…

Ozdoby innych możecie obejrzeć tutaj!

7 dni FOTO WYZWANIE – dzień 5ty :*

Luty14

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich zakochanych i wciąż kochanych! Mnie szczęśliwie, co jakiś czas napada szaleństwo i znów jak cielątko wpatruję się w mego ukochanego Mężusia! Gdyby ktoś, kiedyś powiedział mi, że w małżeństwie (7,5 roku za nami) tak będzie, to bym mu w życiu nie uwierzyła… Wiadomo, że nieraz trzeba iść na daleko posuniętą ugodę – teściowa mi obrazowo wytłumaczyła przed ślubem -„Asiu w małżeństwie albo drzwi mają być zamknięte albo okno, inaczej będzie przeciąg”  – i to faktycznie owocuje! Nie oznacza to, że nie zdarza nam się różnica zdań, ale nie byłoby nic w naszym życiu nowego, gdybyśmy byli całkiem tacy sami i zawsze we wszystkim zgodni…

W zabawie u Uli w dniu dzisiejszym jest temat – najważniejsze. Dla mnie najważniejszy jest mój Mąż i dobre relacje z nim. W swojej pracy często musiał wyjeżdżać za granicę na parę tygodni. Moja tęsknota w chwilach, gdy nie mogę z Nim być nie ma granic – chodzę osowiała, struta, nie mam ochoty na nic, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Zatem, jako ilustrację najbardziej odpowiednią w dzisiejszym dniu, wklejam zdjęcie serducha na śniegu, które zrobił dla mnie mój mężuś kilka lat temu, kiedy był w Kanadzie…

serduszko

Nie muszę pisać, jakie uczucia we mnie wywołało…

blowkiss

7 dni WYZWANIE FOTO – dzień czwarty :D

Luty13

Zdjęcie z komórki (kiepska jakość), bo wczoraj była fatalna pogoda i nikogo nie udało mi się „złapać”… Nie jest to człowiek, ale pewien rodzaj nieznanego mi ptaka – siedzi w karmniku, więc co to mogłoby być innego, ptakot?

Mój nieznajomy na dziś!

ptakot

Czarny, włochaty i dość tłuściutki – może ktoś z Was zna ten gatunek? Może ktoś choćby nazwę mi poda, bo mnie bardzo intryguje ten przypadek…

Więcej nieznajomych znajdziecie u Uli

« Starsze wpisyNowsze wpisy »