Muffak

Nic nie przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam. /R.Emerson/

Chrystus Zmartwychwstał, Alleluja!

Kwiecień5

Christus resurrexit

Kochani! Na Święta Wielkiej Nocy życzę Wam i sobie aniolek

Aby Zmartwychwstały Chrystus
obudził w nas to, co jeszcze uśpione,
ożywił to, co już martwe;
Niech światło Jego słowa
prowadzi nas przez życie do wieczności.
Radosnych Świąt oraz pełni błogosławieństwa Bożego!

 

 

Mała książeczka o wychowaniu…

Kwiecień30

prawidła wychowania domowego okładka

Jest malutka, a jednocześnie zawiera bardzo wiele przydatnych informacji – istny kondensat wiedzy, jaką powinien posiadać każdy rodzic. Książeczka ta pt. „Prawidła wychowania domowego. Kilka uwag dla rodziców wg dra Lauckharda.” została napisana przez Józefa Chmielewskiego i wydana w Wadowicach 1 1887 r., ma więc przeszło 125 lat, ale nic nie straciła ze swej aktualności…

Polecam ją wszystkim, którzy cieszą się łaską rodzicielstwa, wraz z życzeniem by wyciągnęli z tej książeczki jak najwięcej. Podaję Wam dwie wersje – do czytania i do druku (po spięciu/zgięciu otrzymacie z tej wersji książeczkę).

 

Niedziela Palmowa, czyli Kwietna

Kwiecień13

Dziś Niedziela Palmowa, zwana także Kwietną od sypanych podczas procesji kwiatów. Zwyczaj procesji z palmami pochodzi z XI wieku i wprowadzono go do liturgii w celu upamiętnia wjazdu Chrystusa do Jerozolimy w niedzielę tuż przed Jego Męką. Jezus wjechał do miasta na osiołku, dlatego też jeszcze do niedawna uroczystej procesji towarzyszyła drewniana figurka Chrystusa, siedzącego na osiołku, obecnie tę praktykę zaniechano. 

Figurka Chrystusa na osiołku (źródło: waltanie.blox.pl)

Tradycyjnie w Polsce na Mszę idzie się z palmą wykonaną z gałązek wierzbowych lub bukszpanu, przyozdobioną kolorowymi wstążkami i kwiatami z bibuły.

Palma nie może być wykonana z ‚suszków’, ponieważ obrzęd poświęcenia palm dotyczy tylko i wyłącznie palm świeżych, a nie suszonych, choćby były najpiękniejsze. Świadomy katolik nie wybierze więc tzw. palmy wileńskiej (suszone i barwione trawy i mech), która jako jedyna jest dostępna na polskim rynku, ale postara się o jej wykonanie sam.

palma wileńska (źródło: parafianpnmp.ovh.org)

W Polsce zachowało się na całe szczęście jeszcze kilka tradycyjnych wersji palm, jak np. palma góralska (przyozdobione gałązki iglaków), czy też palmy kurpiowskie – wykonane ze ściętych drzewek, oplecionych gałązkami różnych krzewów.

Palma góralska (źródło: wiano.eu)
Palma kurpiowska (źródło: raptularz.blog.onet.pl)

 

Pięknym przykładem własnoręcznie wykonanej palmy może być ta poniżej…

palma wielkanocna z bukszpanu (źródło: ewadecu.blogspot.com)

Dlaczego w Polsce preferowano palmy wykonane z wierzby? Odpowiedź jest prosta – drzewo to potrafi rosnąć nawet w bardzo ciężkich warunkach, jest zatem symbolem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy.

Dawniej w Środę Popielcową ścinano gałązki wierzby i wstawiano do wazonu z wodą – na Niedzielę Palmową pięknie się zazieleniały i puszczały pędy – bazie, zwane także bagniątkami.

Jak donoszą stare kroniki, poświęcone bazie się zjadało – by głowa i gardło nie bolało, a zmielone dosypywano do leczniczych naparów dla ludzi i zwierząt. Dodawano je także do ziarna przeznaczonego na zasiew. Całe palmy natomiast wykorzystywano do ochrony domu przed burzami i gromami – w tym celu wsuwano gałązki za święty obraz. Bito się także palmami – nie w aspekcie pokuty, ale dla zachowania zdrowia patyk

Natomiast wykonane z poświęconych gałązek krzyżyki, wtykano w pole – miały uchronić je przed klęskami i przysporzyć  urodzaju. 

Do ciekawych zwyczajów ludowych (okolice Suwałk) należało budzenie śpiochów, poprzez smaganie ich wierzbowymi witkami, wraz ze słowami:

Nie ja biję – wierzba bije,

za tydzień – Wielki Dzień!

Jak za granicą wyglądają palmy wielkanocne można przeczytać w tym artykule.

 Wiadomości do tego posta czerpałam z takich pozycji  jak: „Kalendarz polski” J. Szczypki, „Zwyczaje w polskim domu” wyd. Publicat oraz „Rytuały, obrzędy, święta” L. Pełki.

 

Nauka znoszenia przykrości

Luty18

Kochani Rodzice! Żyjemy w czasach, kiedy wszelkie maszyny zastępują ludzką pracę, kiedy nasz wysiłek wkładany w wykonanie różnorakich czynności jest w wielu aspektach zmniejszony, ponieważ nowoczesne urządzenia przychodzą nam z pomocą. Ja sama nie wyobrażam już sobie nawet świata bez internetu typerhappy gdzie nie musząc specjalnie biec do biblioteki, mogę odnaleźć potrzebną wiedzę, przepis na ciasto (który gdzieś się „zabył”), czy też cenną poradę, jak uratować obrus od plamy z czerwonego wina. Nie powiem, jest to bardzo przydatne i jak dla mnie niezastąpione ustrojstwo. Jednak…

  1. Cierpi na tym mój mały rozumek – bo niczego nie muszę już zapamiętywać, wszystko mogę odnaleźć bez trudu… A w główce nie zawsze te wiadomości pozostają.
  2. Obrastam w tłuszczyk, bo do tej biblioteki jednak trzeba się było przejść, a to zawsze jakiś ruch…
  3. Marnuję mnóstwo czasu jeżeli nie założę sobie, że włączam komputer tylko i wyłącznie po to, by coś sprawdzić, tudzież odpisać na maile…

I tak dalej, i tym podobne… Może i zmniejsza się czas, jaki poświęcamy na przygotowanie obiadu, upieczenie ciasta, pranie i sprzątanie (i mnóstwo innych), ale ten sam czas, wcale to a wcale nie poświęcamy na zrobienie czegoś dobrego, pożytecznego, czegoś co nas wzniesie na wyżyny…

Do czego piję? Już tłumaczę.

Podziwiamy osoby, które potrafią wytrwale pracować, nawet, gdy widzimy, że brak im już sił. Patrzymy z głębokim szacunkiem na rodziców dzieci dotkniętych ciężkimi kalectwami lub nieuleczalną chorobą, bo domyślamy się jak wielkie jest brzemię, które muszą codziennie nosić. Czcimy postacie świętych, którzy dla miłości Boga i bliźnich porzucili dobrobyt i wygodne życie, a wybrali biedę, głód i chorych, by im posługiwać. Patrzymy z zachwytem na tych wszystkich, którzy dla wyższych ideałów są w stanie przemóc samych siebie, swoje niechęci, wady, przyzwyczajenia i być dobrymi całym sercem.

św. Wincenty a Paulo św. Idzi Jan Maria Vianney Ojciec Pio Róża z Limy Katarzyna ze Sieny

Taką osobą chciałabym być, ale jeszcze mi do tego ideału daleko… Dlaczego? Ponieważ, mimo tego, że walczę ze swoimi przywarami, one – w większości – wciąż biorą nade mną górę.

smutek 2 Źródło: www.wellhappypeaceful.com

A wszystko dlatego, że jako dziecko nie nauczono mnie ich przezwyciężać… Dorosłemu człowiekowi jest już bardzo trudno niektóre zachowania zmienić. Już w małym dziecku trzeba pewne skłonności ujarzmiać i uświadamiać, że folgowanie swoim potrzebom (prawdziwym lub wydumanym) jest prostą drogą w przepaść, a czort diabeł tylko zaciera ręce z radochy nad kolejną „swoją” duszyczką.

Niektórzy rodzice starają się odwracać od dzieci swoich wszystko, co by im jakąkolwiek przykrość sprawić mogło. To ich nie kształci do walk życiowych; a trzeba przeciwnie wprawiać młodych do pracy mimo trudów do niej przywiązanych, do wytrwałości w obowiązku mimo niepowodzenia, do spokoju ducha wobec niebezpieczeństw i zawodów. Tak jedynie można wykształcić charakter mężny i samodzielny (…).

Inni znowu rodzice, chcąc dzieci hartować, rozmyślnie je wystawiają na przykrości, od których zwykła roztropność ustrzec by je mogła. Jedno i drugie mija się z celem, bo się mija z prawdą i rzeczywistymi warunkami życia.” (J. Zamoyska, O wychowaniu)

„Nie dajemy sobie czasu, aby wykarczować i zorać, a już byśmy chcieli siać, a ledwie zasiejemy, chcielibyśmy zbierać plon naszej siejby. Wszelka praca, skoro sami jej widocznych owoców doczekać się nie możemy, wprawia nas w zniechęcenie, jeżeli nie w rozpacz.” (J. Zamoyska, O wychowaniu)

Wciąż aktualne słowa generałowej Zamoyskiej budzą we mnie zapał do działania, do tego by przezwyciężać swoje niemoce i nie robić tego, co łatwe, proste i dające szybkie efekty, ale to, co przychodzi mi z oporami… Choć nieraz i tak wyglądam, jak to dziecko poniżej, bo czuję że czyjeś słowa były niesprawiedliwe lub niesłuszne. 

smutek
Źródło: jionnge.net

Nie jest to właściwa postawa! Katolik powinien z uśmiechem na twarzy znosić przeciwności i wziąć sobie swój ból, upokorzenie jako ziemską pokutę. W żadnym razie nie może wybuchać jadem, ranić innych, obrażać się tylko dlatego, że ktoś ośmielił się mu powiedzieć kilka słów (bolesnej) prawdy – nic dobrego wówczas przecież nie zyskamy! Faktem jednak jest, że upominać można tylko z miłością i delikatnością, a kto tych cech nie posiada – lepiej żeby dziób zamknął w porę…

Kochani Moi! Proszę Was – weźcie sobie te słowa do serca i nie pobłażajcie zbytnio ani sobie, ani swoim dzieciom… 

Dobrodziejstwo wody święconej

Luty9

Nie każdy wie, ja sama także niedawno odkryłam dzięki Pelagii, jak bardzo istotne znaczenie ma w naszym, katolickim życiu woda święcona. Kiedyś może i słyszałam, że diabły uciekają przed kropidłem, ale jakoś pozostawał ten fakt poza moją świadomością. Obraz jaki mi się najbardziej z tym faktem kojarzy, to ilustracja do Pani Twardowskiej blush2

Trzeba skąpać się w tej misie,
A to jest woda święcona.
Diabeł kurczy się i krztusi,
Aż zimny pot na nim bije;
Lecz pan każe, sługa musi,
Skąpał się biedak po szyję.
Wyleciał potem jak z procy,
Otrząsł się, dbrum! parsknął raźnie.
„Teraz jużeś w naszej mocy,
Najgorętsząm odbył łaźnię.”

Twardowski diabeł i woda źródło: katalog.muzeum.krakow.pl

Śmiechy, śmiechami… Woda święcona należy do sakramentaliów (nie są tożsame z sakramentami!), z których łaski czerpać mogą ci, którzy je noszą lub używają z pobożnością.

Jest kilka rodzajów święconej wody – jest woda święcona w trakcie obrzędów Wielkiej Soboty (służy m.in. do Chrztu św.), jest woda święcona przez księdza co tydzień (do poświęceń, do kropielniczek, na asperges) oraz woda z cudownych źródełek (jak Lourdes, Licheń, Czerna k.Krzeszowic), która nie jest święcona, ale ma nadzwyczajne, uzdrawiające właściwości.

Jak dobrze wszyscy wiemy, woda oczyszcza z brudu, ochładza, gasi pragnienie. Wszelkie żywe organizmy zawierają w sobie wodę i jej do życia koniecznie potrzebują. Woda zatem jest symbolem życia, ale nie tylko tego doczesnego, ale przede wszystkim tego nadprzyrodzonego. Ogrom wody – morze, otchłań morska – jest z kolei symbolem śmierci. Z tego powodu Chrzest święty oznacza pogrzebanie swoich grzechów, śmierć dla tego świata by móc żyć dla Chrystusa (odrodzić się z wody).

Prawdopodobnie nie wiecie, że tzw. Chrztu z wody może udzielić każdy, nawet ktoś sam nieochrzczony! Dla mnie była to prawdziwie szokująca informacja… Tak, ważne jest jednak by miał intencję (że chce udzielić Chrztu) i druga istotna sprawa – by użył dokładnej formuły, która brzmi:

N, ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna, i Ducha świętego.

Za N należy oczywiście podstawić imię chrzczonej osoby. Chrzest święty gładzi zarówno grzech pierworodny, jak i wszystkie grzechy uczynkowe bez spowiedzi i pokuty! Jest on możliwy tylko raz, dlatego dawniej do Chrztu przystępowali dopiero dorośli ludzie. Jest to jeden z największych darów Niebios dla nas…

Woda święcona w tradycyjny sposób (wg. starego rytu) jest obłożona bardzo silnym egzorcyzmem, dodatkowo w czasie jej poświęcenia kapłan dodaje do niej egzorcyzmowanej soli, która wzmacnia jej siłę oddziaływania. Woda święcona u modernistów, niestety takich znakomitych właściwości nie posiada, ponieważ zrezygnowano z egzorcyzmowanej soli i owych silnych egzorcyzmów, zatem jak i wszystko w Novusie, błogosławieństwo zostało unowocześnione… Mało tego, okazuje się, że novus’owcy mają problem z czystością swojej święconej wody (było nie dawać soli?), jak donoszą niektóre serwisy i na rynku pojawiają się specjalne automaty z wodą święconą… Bywa.

Czemu służyć zatem może prawdziwa woda święcona?

  • woda Chrztu św. gładzi wszystkie grzechy;
  • daje łaskę uświęcającą ciału i duszy;
  • gładzi grzechy powszednie, a to one są największą przeszkodą przed otrzymaniem łask, o które się modlimy;
  • sprzyja pobożności;
  • chroni w czasie pokus, chorób, niepokoi, waśni;
  • trzyma diabła „z daleka”;
  • potrzebna przy błogosławieństwie niektórych sakramentaliów, ludzi, miejsc;
  • przynosi ulgę duszom czyśćcowym (pokropcie nią groby!);

Ważne jest zatem by korzystać jak najczęściej z tego bogactwa. Każda katolicka rodzina powinna mieć w domu kropielniczkę z święconą wodą. Przed każdym wyjściem z domu, w czasie pokus, chorób, zawirowań rodzinnych, a także wieczorem przed snem – wszyscy domownicy powinni przeżegnać się święconą wodą, aby zachować zdrowie ciała i duszy. Za każde bowiem pobożne przeżegnanie się wodą święconą uzyskujecie odpust cząstkowy. Możecie także dołączyć taką modlitwę:

Przez tę świętą wodę i przez Twoją najdroższą Krew mój Panie, obmyj mnie z grzechu mojego!

kropielniczka

Jak będziecie wchodzić do kościoła, kaplicy – przy żegnaniu się, strzepnijcie nieco wody na podłogę – przyniesiecie ulgę duszom czyśćcowym i jednocześnie osłabicie czyhającego na was nawet tutaj diabła. Dla niedowiarków, którzy myślą, że w kościele diabeł nie szuka ofiar polecam dwie lekturki – bajkę X. Malińskiego (wysoki poziom modernizmu!) i legendę o diable z Cisowa, a pewnie znalazłoby się ich znacznie więcej, gdyby poszukać…

Wiadomości do tego posta czerpałam z takich źródeł jak:

Trzecia audycja z bp David’em Dolan’em z The Restoration Radio dotycząca wody święconej (cały cykl szczerze polecam!) – dziękuję Pelagii za link i notatki 🙂

Artykuł o sakramentaliach Ks. E. Najoukajtisa –  Woda święcona (cz. III).

Wpis z angielskiej wikipedii o wodzie święconej.

Brak stresu w wychowaniu

Luty5

Wczoraj natrafiłam całkiem przypadkiem (porządki) na stary, bardzo króciutki i jednocześnie bardzo treściwy artykuł z Naszego Dziennika z 2004r. (gazety, której nie czytuję i czytać nie będę) o bezstresowym wychowaniu. Postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma spostrzeżeniami.

Artykuł rozpoczyna się od przedstawienia definicji…

Wychowanie bezstresowe polega na tolerowaniu, bezkrytycznym aprobowaniu, zachowania dzieci i młodzieży — ich poglądów, działań (choćby nawet były niewłaściwe).

Nic dodać nic ująć. Zgadzam się także z twierdzeniem, że takie „wychowanie” tworzy nam nowe pokolenie

egoistów, zarozumialców i despotów, którzy będą później uważać się za najważniejszych na świecie.

Spytacie pewnie dlaczego? Już odpowiadam…

Wyobraźcie sobie, że macie małe dziecko i jak wiadomo małe dziecko jest przeświadczone o tym, że cały świat kręci się wokół niego – wszystko mu się należy, wszystko może dostać, rodzice, dziadkowie są na każde jego zawołanie i bezsprzecznie muszą się dopasować do jego „potrzeb”. Taki brzdąc jest terrorystą, który w pełni świadomie wykorzystuje Bogu ducha winnych rodziców… Tak, tak nie przejęzyczyłam się! Rodzice takiego szkraba czują się autentycznie bez żadnej winy, bo przecież dbają o wszystkie potrzeby swojego dziecka. Czy jednak aby na pewno? Czy nie należałoby się zastanowić, że coś tu chyba nie gra?

histeria 1źródło: canpolbabies.com

Czy nie zdarzyła Wam się sytuacja, gdy dzidziol zamienił się w żywą froterkę w hipermarkecie? Czy nie chcieliście się zapaść pod ziemię ze wstydu, stojąc nad rozhisteryzowanym brzdącem, któremu nie kupiliście zabawki (tej, co to akurat wszyscy mają i w TV reklamują). Przykłady można mnożyć… Czy zawsze Wasze dziecko chce iść spać? Co wtedy, gdy nie chce jeść, gdy nie chce słuchać Was wtenczas, kiedy powinno? Myślę, że powinniście go posłuchać! Dziecko przecież wie, że przez cały tydzień może się żywić samymi cukierkami, krówkami, czy też nutellą – smaczne i zdrowe naughty nieprawdaż? Wie, że teraz jest fajny czas bo jest mama, tata w domu – po co więc iść spać? Dziecko dobrze wie, że jak mu raz pozwolicie na cyrk w sklepie lub histerię i „TO na Was działa”, będzie to z premedytacją wykorzystywało przeciwko Wam drodzy rodzice…

Dziecko nie jest bowiem ślepym, głuchym i nierozumnym tworem – jest osobą z krwi i kości. Mało tego, ma wspaniałą zdolność uczenia się świata i nieograniczoną chęć poznawania go – u nas starych już ona wygasła, choć nie u wszystkich do końca… Dzieci są inteligentne, mają mózg nie gorszy niż nasz, nawet lepszy, bo nieskażony różnymi wydumanymi teoriami, a myślący samodzielnie, logicznie! Dlatego już od najmłodszych lat (miesięcy) pewne cechy charakteru, temperamentu, inteligencji się przejawiają – czy to w słowach, czy to w zachowaniu, a nawet w szelmowskim uśmiechu…

Muszę zwrócić Wam uwagę drodzy Rodzice na jeszcze jeden istotny fakt – maluch ten jest z Was samych zrodzony i czerpie z Was przykład – zarówno ten dobry, jak i ten zły. Nie muszę chyba mówić, że ten zły pociąga go przede wszystkim. Jeżeli zatem nie szanujecie siebie nawzajem, nie słuchacie tego, co droga Wam osoba ma do powiedzenia, kiedy nie zwracacie uwagi na jej pragnienia, uczucia, kiedy jesteście egoistami i uważacie, że wszystko Wam się należy – nie nauczycie czegoś przeciwnego swoich dzieci! Będą miały w nosie, to co chcecie im powiedzieć, nie będą słuchały Waszych poleceń, nie będą zwracać uwagi na to, czego Wy chcecie, a liczyć się dla nich będą tylko ich potrzeby i ich uczucia.

histeria 2źródło: przedszkolak.wieszjak.polki.pl

Nie róbcie dzieciom krzywdy i nie kochajcie ich „małpią miłością”! Dziecko musi znać granice – co wolno, a czego już nie. Musi znać swoje obowiązki, a powinnością każdego malucha jest słuchanie rodziców i wypełnianie ich poleceń. Oznacza to, że nie dziecko decyduje (czy je czy nie je, czy idzie spać, czy nie), ale Wy, którzy jesteście DOROŚLI.

Dziecko potrzebuje też planu dnia, który jest w miarę stały – musi wiedzieć z wyprzedzeniem, że za chwilkę będzie obiadek, że jeszcze dwie bajki i idzie się kąpać, że dziś jedziecie do babci – dajcie mu czas na to, by przyzwyczaiło się do tej myśli, skończyło swoją zabawę, oglądnęło bajkę do końca. Sami na pewno też nie znosicie, gdy się Wam przerywa, gdy ktoś zmienia Wasze plany, nie informując Was o tym wcześniej –  bądźcie fair w stosunku do swoich dzieci, a z pewnością odwdzięczą się Wam tym samym.

Pozwólmy dzieciom na stres, dobry stres – ratujący je od niebezpieczeństw, szanujący ich zdrowie i właściwe relacje z innymi. Hartujmy je w dobrych zwyczajach, w obowiązkowości, w posłuchu i szacunku dla innych. Droga do Nieba nie jest prosta i szeroka, ale wąska i kręta – baczcie, by chcąc mieć teraz chwilowy spokój, nie okazało się, że za parę lat jest już za późno by coś z dzieckiem zrobić. I jeszcze jedno – szkoła, przedszkole, niania nie nauczy dziecka jak się ma zachowywać, to w rodzicielskim domu uczymy się zachowań, które towarzyszą nam przez całe życie i które nieraz bardzo ciężko wykorzenić… Starajcie się zatem dać Waszym dzieciom dobre podstawy, by z Waszą pomocą szły w kierunku tego co wysokie, piękne, a nie przyziemne i podłe. 

O kobiecości z punktu widzenia katolika…

Styczeń26

Rozglądając się na ulicy bardzo ciężko jest zobaczyć kobietę w spódnicy, a w sukience jeszcze rzadziej! Zazwyczaj naszym oczom ukazują się różnych kształtów i gabarytów nogi obleczone w znów modne getry, albo też w spodnie od rurek począwszy, na nieszczęsnych dresach skończywszy…

źródło: mixedlanguage.blox.pl

Obecnie kobietę nieraz ciężko odróżnić od przedstawiciela silnej płci – ma spodnie, często krótkie włosy, chodzi i siedzi „po męsku”, zajmuje się zawodami typowo męskimi… Przepraszam, zapomniałam dodać, że często te spodenki kończą się w miejscu, gdzie dopiero zaczynają się nogi sherlockDodatkowo, kobiety lubią prezentować swój biust, niektóre nawet tak bardzo, że człowiek kulturalny nie ma dosłownie się gdzie patrzeć  blush2 

Gdzie się zatem podziały delikatność i zwiewność?
Gdzie łagodność i kobiecość? Co się z nami stało?

Odpowiedź jest wbrew pozorom prosta – kobiety w zeszłym stuleciu, w owczym pędzie udały się za wskazaniami emancypacji. Porzuciły rodziny, domowe gospodarstwa w celu zdobycia upragnionego celu – bycia nowym (lepszym?) wcieleniem mężczyzny….
Faktem niezaprzeczalnym jest, iż wiele z ówczesnych kobiet zostało do tego, można powiedzieć przymuszonych – obie wojny pozbawiły nasz kraj rzeszy mężczyzn, ktoś zatem musiał przejąć rolę ojców, synów, braci… Później nadeszły czasy komunizmu i wszechobecna propaganda – plakaty z hasłami takimi jak „kobiety na traktory”, „żadnej pracy się nie boję” – z charakterystycznym gestem Kozakiewicza… W dopiero raczkującej telewizji, lansowany był w kultowym serialu owych czasów („Czterdziestolatku”) ideał kobiety pracującej, która to żadnej pracy się nie boi…
Problem też leżał – i nadal leży – w wysokości pensji. W naszych czasach ciężko jest rodzinie wyżyć z jednej (męskiej) wypłaty… Kobiety zatem są zmuszone by iść do pracy.

przodowniczka pracy
źródło: wiadomości wp.pl
górniczki przy pracy
źródło: gazeta.pl

I jak tu zostać delikatną i kobiecą? Tym bardziej, że do większości z tych męskich prac (budownictwo, motoryzacja, inżynieria itp.) jakoś spódnica tak kiepsko pasuje – spodnie wygodniejsze… I kielnia w garść!

z kielnią

Teraz Wam napiszę, dlaczego mówiąc o braku kobiecości, piszę o spodniach…

Do wprowadzenia spodni, jako „wygodniejszej” formy ubioru dla kobiet, przyczyniła się słynna projektantka mody Coco Chanel (odnośnik do anglojęzycznej strony, ze względu na szersze informacje biograficzne). To dzięki jej rewolucyjnym zmianom w damskiej konfekcji – przerobione na sukienki męskie koszule, bez zaznaczonej talii, w geometryczne, czarno-białe wzory – udało się tak prężnie wprowadzić w życie ideały „równouprawnienia”. Sama zresztą była ich czynną orędowniczką…

Dlaczego spodnie są u kobiet niewłaściwe? Wyczerpującą odpowiedź można odnaleźć w notyfikacji Józefa kardynała Siriego, zamieszczonej na blogu Pelagiusza. I wyobraźcie sobie, że wcale nie chodzi o aspekt estetyczny spodni, ale o to co z naszym (kobiecym) wnętrzem robią. Założenie bowiem spodni wiąże się z zamianą ról, do których Bóg nas przeznaczył, a co za tym idzie wywołuje mnóstwo problemów, włącznie z zaburzeniami osobowościowymi. Jesteśmy istotami pięknymi i przeznaczonymi do tego, by być pomocą dla mężczyzn, ich wsparciem. Bóg wyznaczył nam cudowną rolę przynoszenia nowego życia na ten świat, tworzenia rodzinnego ogniska, dbania o miłość wśród członków rodziny. Mężczyzn natomiast wyznaczył na naszych obrońców, „panów” w pewnym sensie, żywicieli, przewodników… Zakładając spodnie kobieta podświadomie nawet zaczyna zachowywać się jak mężczyzna – i uwaga miłe panie! – mężczyźni tego nie znoszą, dlatego jeżeli chcecie by Wasz mąż, chłopak traktował Was z szacunkiem – nie ubierajcie spodni.

W naszych czasach mało już jest kobiet, które z radością przyjmują Boże powołanie i nie chcą mu się przeciwstawiać. Mało jest też mężczyzn, którzy są męscy i odpowiedzialni za byt swoich rodzin, za dzieci, które poczęli, za obowiązki, które podjęli. Wszystko zaczyna się właśnie od tego, że najważniejsza dla nas osoba dosłownie w kilka miesięcy po naszym urodzeniu idzie do pracy (bo musi!), a maluch oddawany jest w ręce obcych – do żłobka, przedszkola i tam poddawany jest odpowiedniej propagandzie. A zmęczona po pracy mama nie ma już ani sił, ani czasu by poświęcić się swojemu dziecku (o mężczyznach i ojcach napiszę kolejnym razem). Smutne to, ale jakże prawdziwe… Dzięki Bogu są jeszcze babcie, które czasem mogą mamy wspomóc.

Na koniec coś, co może wywoła u Was, podobnie jak u mnie uśmiech na mordce… Posiłkując się słownikiem synonimów, wpisałam hasło ‚kobiecość’ – oto, co otrzymałam:

kobiecość - kobieton 2

Tego już nie skomentuję…

Filozofia Savoir Vivre

Styczeń25

W ostatnich dniach miałam przyjemność przeczytać interesującą książkę dra. S. Krajskiego pt.”Savoir Vivre jako sztuka życia – Filozofia Savoir Vivre”. Autor, posługując się liczną literaturą źródłową, określa znaczenie pojęcia savoir vivre. Okazuje się, że nie można tego terminu zubożyć tylko i wyłącznie do etykiety, dobrego wychowania, ogłady, czy też dobrych manier. Pan Doktor wskazuje, mówiąc telegraficznym skrótem, że nawet osiągając perfekcję w jednej z tych „dziedzin”, a w innych pozostając nadal nieucywilizowanymi, niewiele osiągamy, gdyż jest to tylko i wyłącznie pozór. Człowiek niestety potrafi mieć dwie twarze – jedną w towarzystwie, a drugą na co dzień… W przypadku jednak, gdy nastąpią jakieś nieoczekiwane sytuacje (nie wyuczone), okaże się, że taki człowiek jest zagubiony i nie ma żadnych podstaw, ponieważ nie kieruje się filozofią savoir vivre w swoim życiu i pewne zachowania nie zostały mu wpojone.

Wiadomo, że dorosłym ciężko już jest zmienić swoje przyzwyczajenia i wieloletnio praktykowane wady, niemniej jednak – jak mówi moja mądra znajoma – nic nie jesteśmy w stanie zmienić, gdy nie zobaczymy, że coś jest do zmiany. Zatem, tylko wtedy, kiedy dowiemy się, uświadomimy sobie, że coś czynimy źle, możemy to naprawić i przekuć swoje nawyki na lepsze.

okładka filozofia savoir vivre

Podstawą savoir vivre są cztery zasady – miłości, perfekcjonizmu, honoru i szlachetności.

Reguła miłości mówi: „kochaj wszystkich, albo przynajmniej zachowuj się tak, jakbyś ich kochał”. Oznacza to, że nie będziemy czynili drugiemu, tego co i nam niemiłe… Zatem, nie będziemy go ośmieszać, dokuczać, sprawiać by czuł obrzydzenie lub oburzenie.

Perfekcjonizm ma się wyrażać w dążeniu do tego co najlepsze, najpełniejsze, najpiękniejsze – przekłada się to na naszą wymowę (kulturalną, a nie wulgarną), na naszą chęć poznawania (głód wiedzy), na dbanie o przyzwoity i schludny ubiór, na dbanie o czystość i porządek.

Honor – to można powiedzieć pewien rodzaj godności osobistej – człowiek honoru nie oszukuje, nie kłamie, nie spóźnia się, nie obgaduje – można na niego liczyć, przysłowiowo mówi się, że ‚jego słowo jest święte’.

Człowiek szlachetny, to jak mówił Arystoteles, to człowiek, który uznaje dobro za najbardziej piękne i czyni je dla niego samego, tylko dlatego, że jest piękne.” Jest to zatem ktoś, kto jest sprawiedliwy i prawy.

Dr. Krajski przybliża nam w swojej książce takie pojęcia, jak wspaniałomyślność i wielkoduszność. Ich przeciwnościami jest małostkowość i małoduszność – mające miejsce wówczas, gdy „małe” rzeczy są istotniejsze dla kogoś, niż te na prawdę wielkie, gdy spoglądamy na innych przez pryzmat naszych wad i przypisujemy im dokładnie te cechy, które sami uważamy za podłe. Przykład: ktoś lubi sobie coś (nie swojego) przywłaszczać z pracy, ale jednocześnie czuje się moralnie zdolny do tego, by nadawać na pracodawcę z tytułu jego kradzieży, czy też malwersacji…

Autor pisze, że aby żyć w zgodzie z savoir vivre musimy rozwijać w sobie takie cechy jak: prawość, skromność, łagodność, opanowanie, wyrozumiałość, życzliwość, grzeczność, przyjazną postawę, rycerskość. W relacjach z innymi z pewnością przydadzą nam się takie umiejętności jak takt, szczerość, dyskrecja i szlachetna blaga.

Szczerze polecam wszystkim by przeczytali tę niewielkich rozmiarów książkę, za to pełną istotnej wiedzy. Możliwe, że dostaniecie po głowie, tak jak i ja dostałam, ale z pewnością wyjdzie to Wam i Waszemu otoczeniu na dobre. Powodzenia!

Wszystkie cytaty pochodzą z w/w pozycji.

Gwiazda Betlejemska

Styczeń11

Nieco już ,,po czasie”, ale jak stare polskie przysłowie mówi ,,lepiej późno, niż wcale!” – chcę Wam, a szczególnie tym, którzy w sens Bożego Narodzenia nie wieżą, wskazać pewną pracę, naukową zresztą, więc rozumową (nie jakieś tam achy i ochy, prywatne objawienia itp.), która mówi w prosty sposób o tym, że faktycznie kiedyś na niebie pojawił się znak, który „zwiastował Dobrą Nowinę”.  Idąc za wskazówkami, potężni Mędrcy ze wschodu przybyli do Betlejem, by złożyć hołd Bogu w ludzkiej postaci.

Z artykułu tego (zielony link poniżej) dowiecie się, co Mędrcy (zwani Trzej Królami) widzieli, co w swych tajemnych pismach wyczytali i co im kazało zdążać do odległej Palestyny. Poznacie fizyczne podstawy tego zjawiska, a także dowiecie się, dlaczego tąż Gwiazdą nie była Kometa Halleya…

Gwiazda Betlejemska

Życzę miłej lektury! A jak przeczytacie, proszę wróćcie do mnie i napiszcie mi swoje wrażenia!

Dla mieszkańców Krakowa (i okolic) – w grudniu na UP przy. ul. Podchorążych 2, prof. J. Kreiner ma zazwyczaj wykład (ogólnie dostępny) właśnie o astronomicznych podstawach Gwiazdy Betlejemskiej, który ze swej strony też mogę polecić.

„O wychowaniu” Generałowej J. Zamoyskiej

Styczeń4

Wiele książek w swym życiu przeczytałam, od młodzieńczych lat bowiem wdrażała mnie mama w czytaniu. Mogę zatem powiedzieć o sobie, że jestem prawdziwym molem książkowym zaczytana i gdy tylko nadarzy się okazja sięgam po nęcącą mnie lekturkę. A wtedy, na prawdę ciężko mi wrócić do realnego świata, obowiązki jednak spełniać trzeba, dlatego gdy tylko znów znajdę sposobną okazję – już się w kąciku swoim zaszywam…

Wśród przeczytanych przeze mnie pozycji, można znaleźć wiele gatunków literackich, ale i różne treści. Czasem są to te z wysokiej półki, zdarzały się jednak także te niższego lotu. Ostatnimi czasy częściej sięgam po lekturę katolicką lub przynajmniej w dużej mierze związaną ze staropolską tradycją, która przecież z dziada pradziada jest na wskroś katolicka!

Za jedną z najcenniejszych książek w mojej, coraz to pokaźniejszej biblioteczce, jest dzieło generałowej Jadwigi Zamoyskiej „O wychowaniu”. Można śmiało powiedzieć, że jest to prawdziwa perełka w mojej kolekcji i dlatego dawkuję ją sobie w małych ilościach – czytam po rozdziale, zaznaczam delikatnie ołówkiem warte wynotowania myśli, a następnie w przeznaczonym do tego zeszycie, robię notatki. Muszę przyznać, że łatwiej by mi było przepisać całą książkę, niż te poszczególne fragmenty – tak wiele zawiera ona prostych, często nieuświadomionych prawd o życiu. Jest to prawdziwa skarbnica treści na wskroś katolickich, ukazanych w praktycznym przewodniku  o tym, jak zgodnie z wolą Bożą i Jego planem, wychowywać dzieci – jakie stawiać im wymagania, na co nie pozwalać, czego i jak uczyć.  To właśnie ta książka zmotywowała mnie do rozpoczęcia nowej kategorii na Muffaku.

A oto kilka cytatów:

„Dzieci trzeba łagodnie, ale stanowczo od urodzenia wprawiać do posłuszeństwa, bez tłumaczenia powodów rozkazu, tak jak się żołnierza musztruje, nie tłumacząc mu celu tej musztry. (…) Kto się słuchać bez wahania nauczy, ten później i rozkazywać będzie bez wahania, ten uniknie chwiejności tak szkodliwej, a tak powszechnej, odkąd ludzie przestali rozumieć wartość posłuszeństwa”

„Liczne i zwykłe zawody w wychowaniu pochodzą stąd, że się do dzieci za wiele mówi, więcej niż one zdolne są słuchać i rozumieć, a za mało się od nich wymaga.”

„Wszystko, co dziecko widzi, co słyszy, na nim piętno swoje wyciska z siłą pierwszych wrażeń i nadaje kierunek jego myślom, uczuciom i woli. (…) widzi, jak się każdy względem niego zachowuje, co czyni i co mówi w oczy, a co za plecami, według tego wszystkiego rozwijają się jego pojęcia, kształtują jego zasady; urabia się więc bezwyznaniowiec i kosmopolita, albo chrześcijanin i Polak.”

„Rodzice nie ustrzegą dzieci od tego, od czego sami siebie nie strzegą, nie wzbudzą w nich odrazy i pogardy do tego, od czego sami nie stronią; niechże sobie nie pozwalają na rozmowy niewłaściwe pod pozorem, że dzieci nie słuchają i nie rozumieją; (…) niech się nie śmieją i nie żartują z tego, co z bliska, czy z daleka obrazę Boską stanowi.”

Na dziś wystarczy mądrości!

Książka „O wychowaniu”, niestety nie jest w chwili obecnej ogólnie dostępna w sprzedaży (nakład się skończył). Dla tych, którzy chcieliby się zapoznać z innym, równie dla mnie ważnym dziełem generałowej, odsyłam do mojego wpisu „O pracy” – znajdziecie tam skan tejże pozycji.

« Starsze wpisy