Muffak

Nic nie przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam. /R.Emerson/

Kolejna zmiana

Sierpień5

Do tej pory nie pisałam praktycznie żadnych postów dotyczących pewnych istotnych dla mnie kwestii. Dlatego też, aby nie tworzyć dziesięciu nowych tematycznych blogów, postanowiłam ten ubogacić właśnie tymi, innymi tematami. Pojawiać się będą zatem moje przemyślenia-porady dotyczące różnych kwestii społecznych, jak również wśród nich (mam nadzieję) treści stricte katolickie. Może niektórych zaskoczą, innych prawdopodobnie zdziwią moje spostrzeżenia, idee mi przyświecające, ale bez nich, to nie jestem ja! Dlatego też może się wielu z Was wydawać, że jest tu szwarc, mydło i powidło i będziecie mieć rację, ale to właśnie jestem ja. Nie da się mnie wsadzić do jednej szufladki – interesuje mnie wiele rzeczy, wieloma z nich chciałabym się z Wami podzielić, wyrazić swój sprzeciw wobec jakiegoś idiotyzmu, smutek wylać, a dobro pochwalić i rozpowszechniać…

Czytajcie mnie dalej! Dzięki!

 Thank You

O mnie

Listopad13

Witaj na mojej stronce  Cieszę się, że zechciałeś(-aś) tu zaglądnąć i może czegoś się o mnie dowiedzieć.

Na imię mam Joanna. Początkowo stworzyłam tego bloga z myślą o moich uczniach i wychowankach. Z wykształcenia jestem bowiem nauczycielką fizyki i informatyki, a od 1,5 roku także przedszkolanką. Muffak, z założenia, miał być formą dodatkowej pomocy w nauce fizyki, która podobno (ciekawe dlaczego ) uchodzi za naukę trudną, a dla niektórych, wręcz nie do pojęcia… Ponieważ nigdy nie wyobrażałam się w roli szablonowego belfra, a moje pomysły na lepsze przyswajanie fizyki, były raczej nieszablonowe (w tym pomysł bloga) i potępione za nadmierny postęp, zrezygnowałam z pracy w szkole. Cóż, młodzi z Nowej Huty, też się do tego dołożyli – dzięki!

Dlaczego akurat fizyka?!

Moja fascynacja fizyką zaczęła się dawno temu, może już byłeś(-aś) wtedy na świecie… Paskudnie zniechęcona do nauki fizyki po szkole podstawowej, w której nauczycielka się na mnie uwzięła (a byłam takim spokojnym dzieckiem…) trafiłam do ogólniaka, w którym pracował śp. prof. Zapała. Moje życie się odmieniło. Demonstracje praw fizyki w Jego wykonaniu (np. latający kosz na śmieci i wiele wiele innych) oraz specyficzny humor, jaki wprowadzał na lekcji, sprawiły, że przedmiot ten, stał się dla mnie prawdziwie ciekawy. Przestałam tyle wysiłku wkładać w naukę fizyki, bo przychodziła mi ona dużo łatwiej, a wszelkie problemy pobudzały mnie tylko do wzmożonej nauki, a nie do zniechęcenia jak to zwykle bywa…

Później tak moje losy się potoczyły, że zostałam animatorką Ruchu Światło-Życie i przez 6 lat jeździłam z niewiele młodszymi od siebie na rekolekcje wakacyjne. Wspominam ten czas z łezką w oku i jednocześnie pewnym wstydem 

Ja, obecnie ortodoksyjna tradycjonalistka (szukałam Prawdy i wreszcie znalazłam), należałam do jednej z najbardziej postępowych grup modernistycznego kościoła – wstyd…  Później jednak trzeba było zdecydować, co z sobą począć… matura, studia? Skończyłam więc studium turystyczne, ale to nie było to, co chciałam robić… Gdzieś tam w środku kołatało się pragnienie, by coś poważnego ze sobą zrobić…

I zdecydowałam się na studiowanie fizyki. Pytasz dlaczego? Odpowiem Ci szczerze, że zrobiłam to, by pomóc takim osobom, którym fizyka jawi się jako najgorsze przekleństwo. Czy mi się tu udało? Nie wiem, może kilka osób wspomni mnie mile i stwierdzi, że nawet nie najgorsza byłam w roli nauczycielki, ale nie łudzę się… Z ręką na sercu mogę jednak przyznać, że zawsze leżało mi na sercu dobro ucznia i jego rozwój, niestety nie należę do typu herszt baby, więc poległam z kretesem…

Przez chwilę uczyłam fizyki w pewnym gimnazjum w Krakowie, a następnie przez mniejszą chwilę w Nowej Hucie. W 2008r. ukończyłam studia na Akademii Pedagogicznej na kierunku fizyka z informatyką broniąc na bdb swoją pracę magisterską, której tytuł brzmiał: “Geometria struny kosmicznej”. Trudna to była praca i żmudna, ale szczęśliwie dotrwałam do końca i mogę się pochwalić tytułem mgr przed nazwiskiem 

Od ośmiu lat jestem szczęśliwą żoną doktora z (…) fizyki. A mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają…  I to prawda, bo różnimy się od siebie bardzo, ale mnóstwo rzeczy nas również łączy. Na przykład zamiłowanie do muzyki barokowej, renesansowej. I uwielbiamy sobie czytać na głos książki. Ogólnie rzecz biorąc ze świecą szukać takiego męża! Sama też potrafię godzinami czytać książki, co rusz uczę się jakichś ciekawych umiejętności – np. szydełkowania, robienia kwiatków z bibuły… Dużo czasu spędzam też w kuchni, bo lubię gotować i często eksperymentuję, choć nie zawsze to mężowi smakuje… 

Niestety najwidoczniej praca w szkole nie jest mi przeznaczona – z ostatniej, z własnej woli zrezygnowałam, gdyż moje wzniosłe ideały runęły w rynsztok i być może, w niedługiej przyszłości legło by z nimi pospołu, moje poczucie własnej godności…

Przerzuciłam się na trochę młodsze pokolenie – skończyłam podyplomowo wychowanie przedszkolne i odbyłam staż w żłobku. Przez pewien czas zajmowałam się opieką nad Tolą – bardzo sympatyczną i inteligentną dziewczynką, z którą na co dzień odkrywałam na nowo radość poznawania świata. Teraz pracuję w prywatnym przedszkolu.

Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na mojego Muffaka!

PS. Nie umieszczam jawnie swojego adresu e-mail na Muffaku, gdyż nie chcę mieć skrzynki zapchanej spamem… Wszelkie komentarze podlegają moderacji i trafiają na moją prywatną pocztę, więc zapewniam, że wszelkie czytam i na wszystkie odpowiadam! Chcesz napisać prywatnego maila – u góry, z prawej jest formularz kontaktowy!